Zdziwienie wiewiórki

image_pdfimage_print

Widziałam spacer z pieskiem, co Pana wyprowadził,

kałużę, która wiernie dziecka twarz odbijała,

cierpliwość ławki, gdy ktoś na niej swą nielekkość posadził

i zdziwienie wiewiórki, które w dziupli schowała.

 

Widziałam miłość płynącą między łabędziami,

chleba okruchy, co wdzięcznie gołębie karmiły,

rozchwiany bieg kasztana pod dziewczynki nogami

i laskę staruszka, której smutki dźwigane ciążyły.

 

Widziałam ukłon krzewów, kiedy Pani obok przechodziła,

uśmiech wiatru, co odważnie jej suknię rozwiewał,

w tym porywie sukienka wszystkie nutki zgubiła,

ptak je złapał, poskładał i piosenkę zaśpiewał.

 

Poczułam jak szum liści tuli mnie kolorami.

Jeden spadł na ramiona, dobrze mu tam było.

Widziałam uścisk dłoni splecionych szeptami

i jesienną nadzieją, w której życie tętniło.

 

Edyta

2 Comments

  1. Patrzę. Wzrok to mój podstawowy zmysł. Uwielbiam obserwować. Ale dlaczego tak mało widzę? Bo to kwestia … wrażliwości? Edyta – naucz mnie. Pisz więcej – proooszę.

  2. Jestem przekonana, że wrażliwości Ci nie brakuje. Może spróbuj wychodząc na spacer zostawić w domu zmartwienia i zabrać ze sobą zachwyt. Kolorowa jesień zrobi resztę …
    A ja po takiej zachęcie … będę pisać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.